Za nami I edycja Sandomierskiego Dyktanda „z jajem”, która odbyła się 14 kwietnia 2019 r. w Zamku Królewskim w Sandomierzu. Udział w niej wzięło blisko 100 uczestników. Nazwa wydarzenia nie jest przypadkowa, bowiem nawiązuje do jajka, jako najbardziej rozpoznawalnej potrawy wielkanocnej. Każda osoba, po uprzednim zgłoszeniu, mogła wziąć udział w dyktandzie. Uczestnicy po rejestracji otrzymali imiona i nazwiska bohaterów literackich, dzięki którym zaszyfrowali swoje prace. Wszystkim zmagającym się z ortografią połamania pióra życzył Marcin Marzec burmistrz Sandomierza. Tekst dyktanda przeczytał uczestnikom Radosław Podsiadły, redaktor Radia Kielce. 

    Po zmaganiach ortograficznych, piszący mieli okazję obejrzeć występ uczniów ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Sandomierzu.

  Zwycięzcą I Sandomierskiego Dyktanda "z jajem" okazał się Arkadiusz Kleniewski z Dzierzążni, popełnił jedynie dwa błędy interpunkcyjne. Drugie miejsce zajęła Barbara Zagończyk z Warszawy, która popełniła 4 błędy interpunkcyjne, zaś trzecie miejsce przypadło w udziale Magdalenie Weiss, która popełniła 7 błędów interpunkcyjnych. Wszyscy laureaci dyktanda nie popełnili ani jednego błędu ortograficznego. Wszyscy uczestnicy otrzymali dyplomy za uczestnictwo w dyktandzie. Nagrodzona została również najmłodsza uczestniczka dyktanda Julia Głowacz, dla niej nagrodę przygotowała dziekan dr Małgorzata Makowska-Brzychczyk.

 Gospodarz miasta przyznał, że ortograficzna wiedza laureatów wprawia w zakłopotanie wszystkich przeciętnych użytkowników języka polskiego. Na koniec burmistrz podziękował za patronat nad wydarzeniem dr Małgorzacie Makowskiej-Brzychczyk dziekanowi Wydziału Zamiejscowego UJK w Sandomierzu, Januszowi Knapowi prezesowi Radia Kielce za główny patronat medialny, NSG Group za wsparcie w postaci przekazanych szklanych dyplomów dla zwycięzców. Włodarz zwrócił się również z podziękowaniami do dr Danuty Paszkowskiej i Grażyny Milarskiej, które jako wieloletnie, doświadczone nauczycielki języka polskiego z sandomierskich szkół, sprawdzały wraz z zespołem organizatorów dyktando i wspomagały tworzenie tekstu. 

    Na koniec, na tydzień przed świętami, Marcin Marzec złożył wszystkim uczestnikom serdeczne, świąteczne życzenia i zaprosił na kolejną edycję wydarzenia za rok. 

    Patronami medialnymi wydarzenia byli: Radio Kielce, Radio Leliwa, Echo Dnia, Tygodnik Nadwiślański, Gazeta Wyborcza Kielce, TV Sandomierz, itv Wisła, tsa24.

Tekst dyktanda:

  Zawrzał Sandomierz wieścią o wielkanocnych potyczkach językowych. Obwieszczono wszystkim, że się spotka zacna rzesza znawców słów do napisania trudnych. Bo jak wiosna i Wielkanoc, to rzeżuchy, gżegżółki oraz piegży nie sposób pominąć w dyktandzie. Obyczaje także ważne, jak zatem zapisać Popielec, Wielki Piątek czy lany poniedziałek? Stare porzekadło głosi, iż Mefistofeles w szczegółach tkwi. Zatem palmę wielkanocną na składniki rozkładamy, aby przyjrzeć się detalom. Grę kolorów gwarantują bukszpan, brzoza srebrzystobiała, wierzba, piórka, wstążki, trzcina i ziół kilka. Gładko od ortografii do prawdziwych zdarzeń teraz przechodzimy. Bo jako że Niedziela Palmowa, to i piętrzą się od rana palmy w sercu miasta i na jego obrzeżach. Konkurują, która najpiękniejszą ozdobą gabinetu burmistrza Sandomierza zostanie. Z racji arcyważnych świąt szukał włodarz stosownego anturażu, aby w gabinecie, w którym sprawy najróżniejsze poruszają sandomierzanie i przybysze było pięknie, różnobarwnie i z tradycją w zgodzie. Wtem odbiła palma komuś, żółcią częstuje wszystkich już w krużgankach urzędowych. Żąda, by tę palmę zabrać z gabinetu bo, uwaga, on kicha, prycha, rzęzi z cicha. Rzekł więc już w sekretariacie stojąc, że alergik, że z nietolerancją na świąteczne zakrzewienie od lat orężem najcięższym się zmaga. Popłoch nastał w magistracie. Palmę zawżdy piękną, strojną do lamusa czas odstawić. Zeszła się gawiedź,dziennikarze, obrońcy praw palm, aby ją przenieść do ratuszowej wieży, bo zwycięska. Nie nadarzy się przecież druga tak sprzyjająca okoliczność, by się z palmą wspiąć nad ziemię i w asyście straży miejskiej umiejscowić ją nad nieboskłonem królewskiego miasta. Idą więc na czubek wieży zacni delegaci. Przoduje im herod-baba, rdzawolica od zadyszki i chrząkania. W drodze na szczyt sprzeczka poróżniła towarzystwo. Obserwując ten harmider, klucznik ratuszowy wygnał wszystkich, hardo palmę przejął, nie zważając na żachnięcia zgrai. Umieściwszy ją na szczycie, ukontentowany wrogim przejęciem symbolu wielkanocnego, klucznik spoczął w pobliżu zabytkowej ościeżnicy. A że natura dowcipem owego jegomościa obdarzyła, postanowił napisać wyjątkowo cięty persyflaż, który następnie na antenie Radia Kielce odczytano na pamiątkę tego hucpiarskiego wydarzenia.